Aktualności

gru 16, 2012

Misterium widziane oczyma parafian

 
 
Już powoli cichnie śpiew kolęd, znikają kolorowe oświetlenia w naszych domach, za oknem jeszcze śnieg, a w Góreckim Sanktuarium coraz więcej osób zadaje pytanie, kiedy zaczną się odbywać pierwsze próby przed Misterium Męki Pańskiej. Czasami dzwonią lub pukają do drzwi nowi kandydaci na aktorów chcących wziąć udział w tym wydarzeniu. Zaczynam się zastanawiać, kto wybiera, kto decyduje o rolach w Misterium… Znalazłem odpowiedź, kiedy otworzyłem „Pismo Święte” i trafiłem na fragment: „Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości. A oto imiona dwunastu apostołów: pierwszy Szymon, zwany Piotrem, i brat jego Andrzej, potem Jakub, syn Zebedeusza, i brat jego Jan, Filip i Bartłomiej, Tomasz i celnik Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Tadeusz, Szymon Gorliwy i Judasz Iskariota, ten, który Go zdradził.” (Mt 10,1-4)
Postanowiłem odszukać parafian odgrywających role apostołów. W tym celu wybrałem się do pobliskiej wioski – do Walentynowa. Spotkałem p. Zenona Polachowskiego i p. Zbigniewa Łososia, którzy wcielają się role apostołów w Misterium Góreckim.
Chrystus powołał i wybrał apostołów, a jak to było w waszym wypadku? Skąd taka decyzja o graniu w Misterium?
Zbigniew Łosoś: W Misterium Apostoła Piotra gram od samego początku, tzn. od roku 1984. Jak to było? Ówczesny proboszcz z ks. Janem Czekałą (który był inicjatorem Misterium), przyjechali, i po prostu zaproponowali mi właśnie tę rolę. Ja właściwie nie wiedząc na co się godzę, wyraziłem zgodę - bo później jak się okazało, nie było to tak proste, jak mi się wydawało: tak sobie wyjść i zagrać.
Zenon Polachowski: Wcielam się w postać Apostoła Filipa. W moim przypadku było podobnie - przyjechał ks. proboszcz z ks. Czekałą. Nie wiem, czy im ktoś podpowiedział, pokierował. Myślę, że tak, gdyż my kiedyś występowaliśmy w takich wiejskich przedstawieniach. Zaproponowanie mi roli w Misterium było wielkim zaskoczeniem. Nigdy wcześniej nie przypuszczałem, że będę grał w takim właśnie przedstawieniu.
Myślę, że możemy powiedzieć, że w tym jest też gdzieś Palec Boży…
Ap Piotr: Na pewno tak. Człowiek się wahał, ale zgodziliśmy się.
Czy mogę zapytać ile wtedy mieliście lat?
Ap Filip: Byliśmy wtedy jeszcze młodzi, nie będziemy dokładnie liczyć, ale mieliśmy na pewno powyżej 30 lat.
W jaki sposób przygotowujecie się do Misterium?
Ap Filip: Jestem rolnikiem i zawsze to się zbiegało z dużym nawałem prac wiosennych. Trzeba było to jakoś podzielić. Ja nie mogłem „wskoczyć w rolę” tak „z marszu”. Przed próbą wolałem jeszcze trochę się odświeżyć i odpocząć. Musiałem wcześniej wstać i prace na dany dzień wcześniej wykonać, aby móc spokojnie pojechać na próbę. Czasami musiała mi pomóc cała rodzina.
Ap Piotr: Trzeba jeszcze trochę wrócić do historii. Na pierwszym Misterium mieliśmy ogromną tremę - kościół cały nabity, nie szło palca włożyć. Na ambonie siedziała kobieta – sufler, a my wszyscy patrzeliśmy na nią, aby nie pomylić się. Dzisiaj już takiej tremy nie ma - człowiek w nocy by wstał i odegrał swoją rolę, ale mimo wszystko trzeba się przygotować. Trzeba się wyciszyć, bo kiedy przyjedzie 5-6 tysięcy ludzi, to zawsze jest przeżycie.
Czy możecie powiedzieć jak od zaplecza wygląda przygotowanie do Misterium?
Ap Piotr: Próby zaczynają się od początku Wielkiego Postu i spotykamy się poszczególnymi scenami: zaparcie się Judasza, scena u Kajfasza, u Piłata, ukrzyżowanie. Próba generalna jest dzień przed Misterium - wtedy muszą być wszyscy.
Ap Filip: Zazwyczaj podczas próby powtarzamy około trzech razy scenę – ilość powtórzeń zależy też od potrzeb. Zawsze trzeba odnowić, przypomnieć sobie te dialogi. Czasami trudno w domu powtórzyć swoją kwestię, dopiero przychodzi to z łatwością na scenie.
Jakie wrażenia towarzyszą wam kiedy, tylu ludzi z różnych części Polski przyjeżdża do Górki Klasztornej aby zobaczyć Misterium?
Ap Piotr: Jest to bardzo duże przeżycie, bo przyjeżdżają ludzie także spoza Polski. Chociaż człowiek już tyle lat gra, to zawsze jest to przeżycie, bo to nie jest takie zwykłe granie… Muszę się wczuć w tę rolę, wejść w tę atmosferę.
Ap Filip: Przeżycie jest wielkie, trema jest zawsze. Licząc lata i ilość występów w każdym roku,  to już występowaliśmy ponad 100 razy. Mimo to trema jest, bo to jest pewien sposób ewangelizowania ludzi. Przed każdym Misterium jest najpierw wspólna modlitwa w kościele i ona też nam pomaga w duchowym przygotowaniu.
Jak granie w Misterium wpłynęło na wasze życie?
Ap Filip: Na co dzień to na pewno przybliżyło naszą wspólnotę parafialną, pomogło nam się zintegrować. Stajemy się jakby przyjaciółmi – poznajemy się nawzajem.
Ap Piotr: Jest 12-13 osób które grają od początku - to jest ten trzon Misterium, należy do niego np. Kajfasz. Ja jestem utożsamiany ze św. Piotrem. Poprzez grę w Misterium bardziej poznałem mękę i śmierć Jezusa Chrystusa. Kiedy jest czytana Ewangelia, to człowiek inaczej ją przeżywa.
Ostatnie pytanie. Czy pamiętacie najciekawszą, a może najbardziej wesołą sytuację z Misterium?
Ap Filip: Kiedyś, pamiętam… Było to na samym początku Misterium, kiedy Apostołowie spożywają chleb. Ja wtedy wziąłem duży kawał chleba do buzi i zapomniałem, że właśnie teraz jest moja kwestia, i że muszę mówić. Mówiłem z pełną buzią. Było wiele takich zabawnych sytuacji.
Ap Piotr: Kapłani przy ukrzyżowaniu zawsze krzyczą: „ Skonał! Skonał! Skonał!” Raz tak było, że jeden się pomylił i zaczął silnym głosem krzyczeć: „Skłamał! Skłamał! Skłamał!” Jeszcze jedno wydarzenie mi się przypomina, ale to było na próbie, kiedy ćwiczyliśmy moment ukrzyżowania. Jezus wisiał już na krzyżu, a zabrakło żołnierzy, którzy mieli zdjąć go z krzyża. Wtedy ksiądz grający Jezusa odezwał się z krzyża:  „To ja na krzyżu umieram, a on krowy obrządza”.
opracował ks. Piotr Gałązka MSF