Aktualności

gru 16, 2012

Górka Klasztorna za czasów protestanckich…

 
 
 
Z przekazów historycznych dowiadujemy się, że wiek XVI był apogeum ruchu reformacyjnego zarówno w Europie, jak i w samej Polsce. W historii Polski stulecie to nazywane jest „wiekiem złotym”, gdyż kraj nasz osiągnął wówczas według opinii wybitnego polskiego historyka Andrzeja Wyczańskiego wyrażonej w książce pt. „Polska w Europie XVI stulecia” porównywalny rozwój struktur politycznych, społeczno-gospodarczych i kulturalnych z innymi krajami Zachodniej Europy. Takie porównania dla kolejnych stuleci - aż po czasy współczesne wypadają już bardzo niekorzystnie…
 
 
Protestantyzm, to ruch religijno-społeczny, który zyskał swą nazwę ze względu na protest przeciwko sytuacji w średniowiecznym Kościele katolickim. Postulowano powrót do „Pisma Świętego” jako do źródła wiary. W dużym zakresie postulat ten pokrywał się z ogólnym hasłem Renesansu, czyli powrotu do źródeł, i na początku nie był on realizowany jedynie przez protestantów; przeciwnie, jeśli chodzi o teologię, to rozpoczął jego realizację Erazm z Rotterdamu, przez pierwszy nowożytny przekład „Nowego Testamentu” z greki. Ale to właśnie protestanci odważyli się na konsekwentną realizację tego hasła w odnowie Kościoła. Sięgnięcie do „Pisma Świętego” ujawniło wiele doktrynalnych i praktycznych wypaczeń i błędów w ówczesnym Kościele katolickim, na których zmianę, czy poprawę nie był on wtedy gotowy. Protestanci natomiast owszem, co spowodowało pojawienie się tej nowej tradycji w chrześcijaństwie.
Ruch protestancki opierał się także na sprzeciwie wobec różnych praktycznych nadużyć w Kościele, między innymi traktowania odpustów jako intratnego źródła dochodu zamiast służby Bożej. Właśnie to nadużycie dało impuls Lutrowi w 31 października 1517r. do przybicia w Wittemberdze 95. tez Reformy Kościoła, które następnie zaczęto drukować i które stały się przez to początkiem Reformacji w Niemczech. Datę 31 października 1517r. symbolicznie uznaje się za początek Reformacji ( przez wiele kościołów oraz protestanckich krajów dla jej upamiętnienia obchodzi się Święto Reformacji).
Trwałym efektem działalności luterańskiej na ziemiach polskich było przyjęcie tego wyznania przez większość ludności polskiej mieszkającej w Prusach Książęcych oraz na Pomorzu Zachodnim i Dolnym Śląsku. Negatywnym skutkiem religijnego podziału była podatność pierwszych protestantów na wpływy Niemców, którzy starali się wykorzystać luteranizm jako narzędzie asymilacji i germanizacji.
Według podań historycznych, na obszarze Państwa Polskiego reformacja nie rozwijała się zbyt śmiało. W 1520 r. ukazał się pierwszy edykt króla Zygmunta I surowo zakazujący głoszenia nauk Lutra oraz wyjazdów do miast opanowanych przez jego zwolenników.
 
 
 
Jak  wyglądał powyższy proces na ziemiach Pojezierza Krajeńskiego
oraz w samej Górce Klasztornej?
         
Odpowiedź na postawione pytanie znajdziemy w  opracowaniu
pt. „Górka Klasztorna”  autorstwa ks. Piotra Jacka  Krupy MSF, w którym  czytamy:
„… W czasach walki protestantyzmu z katolicyzmem w II połowie XVI wieku Sanktuarium Maryjne w Górce Klasztornej bardzo mocno przyczyniło się do podtrzymania wiary katolickiej na Krajnie. Na przełomie XV i XVI wieku właścicielem Łobżenicy, a zatem i Gaju Góreckiego został Andrzej Krotowski. Rodzina Krotowskich należała do Braci Czeskich, była  wyznania husyckiego. Ponieważ protestanci nie oddają czci Najświętszej Maryi Pannie, dlatego też wszystkie swoje wysiłki skoncentrowali na tym, aby wykorzenić i zniszczyć wszelkie objawy Jej kultu, szczególnie w Góreckim Sanktuarium.
          W roku 1550 Krotowscy zabierają katolikom w Łobżenicy kościół parafialny i wypędzają ojców Augustianów, a dobra kościelne oddają Braciom Czeskim.
Wzorując się na Krotowskich, okoliczni dziedzice zaczęli czynić to samo i wkrótce jedyną katolicką świątynią na tym terenie był kościół w Górce.
Dla katolików stało się jasne, że teraz cały atak protestantów będzie skierowany przeciwko Sanktuarium Matki Bożej.
Chcąc zniszczyć ten ostatni bastion wiary katolickiej w roku 1575 Urszula Krotowska kazała podpalić drewniany kościółek na studzience, który całkowicie spłonął.
Dwadzieścia lat później syn Urszuli, Andrzej Krotowski, zasypał kamieniami studzienkę z cudowną wodą. Wydaje się, że te akty przemocy obudziły niejako katolików i polską szlachtę. Spalił się wprawdzie kościół, ale nie spalił się kult Matki Bożej. Wśród katolików powstało ogromne oburzenie i wnieśli skargę do kasztelana inowrocławskiego Krzysztofa Kościeleckiego, który był wielkim czcicielem Matki Bożej.
Wysłał on do Krotowskich bardzo ostre ostrzeżenie połączone z groźbą, że  ze wszystkich sił będzie bronił świętego miejsca.
(…) Widząc tak wielkie oburzenie kasztelana, Krotowscy ustąpili i nie przeszkadzali już więcej ludziom przybywającym do Gaju.
Kościelecki nie tylko ostro zaprotestował, ale  i czynnie opiekował się Górką. Od 1595 roku przyjeżdżał tu z całym dworem i swoim kapelanem na trzy główne odpusty. Na zgliszczach kościoła rozstawiano namiot, wieszano w nim obraz Matki Bożej (prawdopodobnie ten sam, który dzisiaj umieszczony jest w kaplicy na studzience), przed którym odprawiano nabożeństwa przy licznym udziale pielgrzymów.
Warunki dla katolików w rejonie Łobżenicy polepszyły się jeszcze bardziej, gdy Andrzej Krotowski na kilka lat przed śmiercią ożenił się z gorliwą katoliczką Dorotą  Uchańską, dzięki której łobżenickie kościoły odzyskały charakter katolicki”.
Kult maryjny na Krajnie obronił się dzięki wytrwałości wiernych i szczerej wierze okolicznych ludzi. Rzec by można, iż Maryja w tych działaniach ponownie nawiedziła i obroniła swój lud.    
 
 
Lidia Peplińska