Aktualności

gru 16, 2012

O cudownej mocy wody z góreckiego źródełka…

 
 
W wielu religiach cudem określa się niecodzienne, nieprawdopodobne wręcz zjawiska lub zdarzenia, których nie da się racjonalnie wyjaśnić. Natomiast przymiotnika cudowny używa się jako synonimu słowa piękny w sensie: niezwykle piękny.
Znany niemiecki poeta - Johann Wolfgang Goethe, twierdził: „Cud jest najukochańszym dzieckiem wiary”. Podążając za myślą poety, „dziećmi wiary” moglibyśmy określić cudowne uzdrowienia, jakie dokonały się za przyczyną wody z cudownego źródełka.
Źródeł, których woda ma moc uzdrawiania mamy wiele. Moglibyśmy utworzyć ranking tych największych i najciekawszych. Jednym z najbardziej znanych na terenie północnej Wielkopolski jest cudowne źródełko w Górce Klasztornej. Według podań, źródełko istniało jeszcze przed objawieniem się Matki Bożej w 1079 roku. W nim to ubogi pasterz poił bydło. Od czasu gdy Matka Boża z Dzieciątkiem  Jezus objawiła się pastuszkowi na jednym z dębów, woda w źródełku nabrała uzdrawiających i cudownych właściwości. Nie dziwi więc fakt, iż nawet tragiczne wydarzenia związane z II wojną światową, nie wpłynęły na zaopatrywanie się w wodę.
 
            Świadectwem wiary w uzdrawiającą moc góreckiej wody jest zdarzenie, które rozegrało się w 1942 roku. Opisał je  p. Jan Grzybowski - organista z kościoła parafialnego w Łobżenicy. Oto jego zeznania:   „Matka była sama w domu. Potem poszła na pole do pracy. Była jednak bardzo zmartwiona, bo wyrzucono nas z własnego domu. Podczas pracy musiał nastąpić wylew krwi do mózgu. Po paru godzinach od wypadku znalazł ją nieprzytomną pracownik naszego sąsiada, Jan Gromadzki. Lekarz (Niemiec) doktor Vill  z Więcborka oświadczył, że nie ma ratunku. Dodał także, że widzi objawy całkowitego paraliżu i tylko chyba jakiś cud może utrzymać chorą przy życiu.
Matka była cały czas nieprzytomna. Stan nieprzytomności trwał przeszło tydzień. Wszyscy byliśmy przygotowani na to, że zgon nastąpi lada chwila, gdyż chora nie przyjmowała żadnych pokarmów. Chwilami nie można było wyczuć nawet oddechu ani bicia serca. W tym czasie, gdy cała rodzina była wokół niej zgromadzona, odmawiając wspólnie modlitwy, nagle usłyszeliśmy bardzo wyraźnie słowa matki: „Dzieci, tam  w szafie stoi woda ze studzienki”. Nikt z nas o tym nie wiedział. Daliśmy matce pić. Mama znowu zasnęła. Nie pytając nikogo, udałem się do Górki  po wodę studzienną. Górka niestety była zamknięta i strzeżona przez strażników SS. Skorzystałem z nieuwagi wartownika i przekradłem się przez mur, a następnie po cichu pobiegłem do studzienki. Tam w kapliczce otworzyłem pokrywę studni. Wiedziałem, że wiadra na łańcuchu już nie ma, więc na przyniesionym ze sobą sznurku spuściłem konewkę i zaczerpnąłem upragnionej wody… Najpierw sam się napiłem. Uklęknąłem i pomodliłem się o zdrowie matki… Potem znów odczekałem na odpowiedni moment, aby niepostrzeżenie przekraść się przez mur. Wróciłem szybko ze zdobytym skarbem leczniczym do domu.
Dawaliśmy matce od czasu do czasu tej wody do picia. Żyła tylko tą wodą 10 dni. Potem jej zdrowie uległo polepszeniu i mogła posilać się lekkimi potrawami. Powoli zaczęła wracać do sił. Woda z góreckiej studzienki była jej jedynym, codziennym lekarstwem, bo jako Polacy nie otrzymywaliśmy żadnych leków. Gdy doktor Vill przyjechał ponownie do matki, uznał, że musiał zdarzyć się cud, jakaś interwencja sił nadprzyrodzonych, bo według jego wiadomości lekarskich, ta osoba już nie powinna była żyć. Po pewnym czasie  matka mogła już chodzić i zaraz po wojnie zawieźliśmy ją do Górki na nabożeństwo dziękczynne, aby podziękować za cud uzdrowienia.
            Matka żyła jeszcze po tych wydarzeniach 18 lat w pełni rozumu i dobrego zdrowia. Wszyscy ciesząc się z tego daru zdrowia, dziękowaliśmy Niebieskiej Lekarce w Górce za to, ze zwróciła nam matkę  i że dzięki opiece Matki Bożej Góreckiej cała nasza rodzina wyszła z okupacji zdrowo i cało”.
            Z pewnością nie tylko rodzina Grzybowskich zawdzięcza Matce Bożej Góreckiej wiele łask, ale także liczni mieszkańcy okolicznych wsi i miast, którzy zdołali przetrwać dramat okupacji hitlerowskiej.
 
            Woda z pewnością posiada właściwości lecznicze, które zostały udowodnione w rozprawie naukowej  p. Janusza Reinholza z Łobżenicy o tytule: „Analiza wody mineralnej w Górce pod Łobżenicą”. Woda z góreckiej studzienki najlepiej pomaga  w schorzeniach oczu, przewodu pokarmowego oraz chorób uczuleniowych typu alergia czy egzema. Nic więc dziwnego, że podczas uroczystości odpustowych liczni pielgrzymi gromadzą się przy studzience, aby zaczerpnąć trochę cudownej wody.
Dziś do Górki Klasztornej przybywają pielgrzymki z całej Polski. Ludzie modlą się, śpiewają pieśni maryjne, z głęboką wiarą piją wodę ze studzienki. Zabierają też cudowną wodę do domów, by móc podzielić się nią z rodziną lub znajomymi.
 Maryja wybrała to miejsce, aby przekonać wątpiących. To dzięki Matce Bożej ludzie odzyskują zdrowie, pokrzepiając się cudowną, źródlaną wodą. Wielu pielgrzymów odjeżdża z Górki Klasztornej  uzdrowionych na ciele i duszy. Maryja działa, a źródło - znak łaski - wciąż bije.
 
Lidia Peplińska
 
 
 
Przypisy:
 
  1. S. Kitaska, Sanktuarium Maryjne w Górce Klasztornej w latach 1939 -1945, Piła 1998;
  2. ks. Z. Kruża MSF, Legendy góreckie.